AFRYKA NA KAŻDY DZIEŃ TYGODNIA

Maroko bez pośpiechu

Zapomnij o wrzaskliwych sprzedawcach na placu Jemaa el-Fna, próbujących wciskać ci skórzane babouche po zawyżonej cenie. Zapomnij o chaosie medyn wielkich miast, gdzie za każdym rogiem czai się ktoś oferujący „specjalną cenę tylko dla ciebie". To nie jest to Maroko, o którym będziemy dzisiaj mówić.

Afryka na każdy dzień tygodnia – sobota

Ten artykuł jest częścią cyklu zatytułowanego „Afryka na każdy dzień tygodnia”. Przedstawiamy w nim 7 państw afrykańskich, które mogą stać się celem Waszych turystycznych wyjazdów. Są bezpieczne i mają odpowiednio przygotowaną infrastrukturę turystyczną. I co najważniejsze – oferują przyjezdnym masę atrakcji. Przegląd wszystkich odcinków dostępny jest na stronie Afryka na każdy dzień tygodnia.

W piątek byliśmy w Botswanie. Dzisiaj jedziemy do Maroka.


Maroko bez pośpiechu

Zapomnij o wrzaskliwych sprzedawcach na placu Jemaa el-Fna, próbujących wciskać ci skórzane babouche po zawyżonej cenie. Zapomnij o chaosie medyn wielkich miast, gdzie za każdym rogiem czai się ktoś oferujący „specjalną cenę tylko dla ciebie”. To nie jest to Maroko, o którym będziemy dzisiaj mówili.

Medyna w Essaouirze - Maroko
Medyna w Essaouirze, Maroko | ID 65208852 © Ekaterina Pokrovsky | Dreamstime.com

Zamiast tego wyobraź sobie atlantycką bryzę niosącą zapach świeżo złowionej sardynki, mieszający się z aromatem cedrowego drewna wydobywającego się z warsztatów stolarzy. Biało-niebieską medynę, przez którą spaceruje się bez stresu, bo nikt cię nie nęka, nie ciągnie za rękaw, nie próbuje wciągnąć do sklepu. I góry – wioski z gliny wtopione w zbocza, gdzie gość to nie turysta z portfelem, ale święta osoba, której się służy herbatą miętową i uśmiechem.

Witaj w Maroku slow – kraju, który potrafi być spokojny, gościnny i kojący. Jeśli wiesz gdzie szukać. Essaouira i Góry Atlas to dwa miejsca, które pokazują najbezpieczniejsze i najbardziej autentyczne oblicze Maghrebu.


Błękit i sól – Essaouira jako twierdza spokoju

Essaouira leży na zachodnim wybrzeżu Maroka, 180 kilometrów na zachód od Marrakeszu. Ale dystans geograficzny to nic przy przepaści mentalnej. Tam gdzie Marrakesz to gorąco, chaos i handel, Essaouira to bryza, spokój i sztuka.

Essaouira
Essaouira | Fot. Can Yalcin | depositphotos.com

Medyna, która nie przytłacza

Medyna Essaouiry wpisana jest na listę UNESCO – ale nie dlatego, że jest największa lub najbogatsza. Jest tam dlatego, że jest czytelna, zaplanowana, harmonijna. Założona w XVIII wieku przez francuskiego architekta Théodore Cornut, łączy arabską tradycję z europejskim porządkiem.

Ulice układają się w prosty szachownicowy wzór. Nie zgubisz się. Nie będziesz biegał w kółko szukając wyjścia z labiryntu. Wszystko jest na ludzką skalę – nie za duże, nie za zatłoczone.

Medyna w Essaouira w Maroku
Medyna w Essaouira w Maroku | ID 93155839 © Elena Perminova | Dreamstime.com

Kolory? Biel budynków. Błękit drzwi, okien, bram. To nie przypadek – niebieski kolor odgania komary i muchy, a biel odbija słońce, chłodząc wnętrza. Efekt? Essaouira wygląda jak grecka wioska przeniesiona na wybrzeże Afryki.

I co najważniejsze – tu nikt cię nie nagabuje. Sklepy mają sprzedawców, tak. Ale siedzą spokojnie, czytają gazetę, piją herbatę. Możesz wejść, obejrzeć, wyjść – i nikt nie będzie biegł za tobą z „my friend, special price!”.

Tradycyjne sklep berberyjski w medynie w Essaouirze
Tradycyjne sklep berberyjski w medynie w Essaouirze | ID 304840689 © Imag3 | Dreamstime.com

Dlaczego? Bo Essaouira od lat przyciąga artystów, muzyków, podróżników alternatywnych. Miejscowi nauczyli się, że szacunek do przestrzeni turysty to lepsza strategia niż agresywny handel. I to działa.

Port rybacki – gdzie życie ma rytm fal

Każdego ranka port Essaouiry budzi się o świcie. Niebieskie łodzie cumują przy nabrzeżu, wyładowując skrzynki pełne sardynek i makreli. Mewy krążą nad głowami, krzycząc przenikliwie. Rybacy wykrzykują liczby, handlują, śmieją się.

Port rybacki w Essaouira
Port rybacki w Essaouira | ID 360952932 © Amnontaller | Dreamstime.com

Możesz podejść – nikt się nie gniewa. Możesz nawet kupić świeżą rybę – weź sardynki za kilka dirhamów, idź do jednej z grillarni przy porcie i poproś, żeby ci je przygotowali. Za 50 dirhamów (około 20 złotych) dostajesz obiad wprost z oceanu – grillowane ryby, świeży chleb, sałatka, oliwki.

Siadasz na plastikowym krześle, patrząc na ocean. Mewy próbują ukraść ci kawałek ryby. Wiatr od Atlantyku chłodzi gorące popołudnie. I czujesz – to jest życie. Proste, autentyczne, bez upiększeń.

Mury obronne i Gra o Tron

Essaouira otoczona jest potężnymi murami obronnymi z XVIII wieku. Portugalscy kupcy budowali je jako obronę przed piratami berberyjskimi. Dziś są atrakcją turystyczną.

Essaouira w Maroko
Essaouira w Maroko | Fot. Ulf Hübner | depositphotos.com

Możesz wejść na Skala de la Ville – platformę obronną z dziesiątkami armat celujących w ocean. Widok? Spektakularny. Niebieskie fale Atlantyku rozbijające się o skały. Mewy sunące na wietrze. Rybacy naprawiający sieci.

Tu kręcono sceny z „Gry o Tron” – Astapor, miasto niewolników w Zatoce Niewolniczej. Daenerys spacerująca po murach to właśnie Essaouira. Ale bez efektów specjalnych – tylko wiatr, kamień i ocean.

Hippie chic – galerie, muzyka, dachy

Od lat 60. XX wieku Essaouira przyciąga artystów. Jimi Hendrix podobno spędził tu kilka tygodni w 1969 roku (choć historycy się kłócą). Bywał tu Bob Marley. Cat Stevens zamieszkał w pobliżu.

Efekt? Essaouira to nie jest typowo marokańskie miasto konserwatywne. To miejsce, gdzie:

  • Galerie sztuki otwierają się co kilka ulic – lokalni artyści sprzedają obrazy, rzeźby, biżuterię
  • Muzyka Gnaoua (afrykański trans połączony z islamem) gra z każdego zakamarka. Festiwal Gnaoua (czerwiec) to jeden z największych festiwali muzycznych w Afryce.
  • Kawiarnie na dachach (rooftop cafés) oferują herbatę miętową z widokiem na medynę i ocean
  • Surfing – plaża Essaouiry to mekka windsurfingu i kitesurfingu w Afryce (wiatr wieje praktycznie non-stop)

I wszystko to w atmosferze relaksu. Nikt nikogo nie ocenia. Kobieta w hidżabie pije kawę obok surferki w stroju plażowym. Współistnienie, nie konflikt.


Wysoki Atlas i gościnność Berberów

150 kilometrów na południe od Marrakeszu zaczyna się inny świat. Droga wije się w górę – z suchych równin przez wzgórza pokryte oliwkami, aż do skalistych szczytów Wysokiego Atlasu, które zimą pokrywa śnieg.

Droga na przełęcz Tizi-n-Tichka w górach Atlas - Maroko
Droga na przełęcz Tizi-n-Tichka w górach Atlas | ID 193169258 © Feili Chen | Dreamstime.com

Tu żyją Berberowie (Amazigh – „ludzie wolni”) – najstarsi mieszkańcy Maroka, którzy mówią własnym językiem (tamazight) i mają własne tradycje, które przetrwały podboje Rzymian, Arabów, Francuzów.

Wioski z gliny, które wyrastają na zboczach

Berberyjskie wioski nie są budowane NA górach – one WYRASTAJĄ z gór. Domy z suszonej gliny (pisé), w kolorze ziemi – brązowej, rudej, ochry. Wtapiają się w krajobraz tak idealnie, że z daleka wyglądają jak część skały.

Berberyjskie domy w górach Atlas - Maroko
Berberyjskie domy w górach Atlas | ID 78613855 © Monticelllo | Dreamstime.com

Wioski takie jak Imlil, Aroumd, Tizi n’Tichka – małe, kilkadziesiąt domów, bez hoteli sieciowych, bez supermarketów. Są sklepy – ale sprzedają tylko produkty podstawowe: chleb, oliwki, puszki sardynek. Są riady – ale rodzinne, prowadzone przez miejscowych.

Berberyjska wioska Imlil w górach Atlas - Maroko
Berberyjska wioska Imlil w górach Atlas | ID 12474225 | 1 © Ian Keirle | Dreamstime.com

I wszędzie odczuwalna na każdym kroku gościnność mieszkańców.

Gość to święty obowiązek

W kulturze berberyjskiej gość jest darem od Boga. Nie można go odrzucić, obrazić, wysłać głodnego. To nie biznes – to zasada moralna.

Idziesz wąskimi ścieżkami górskimi. Mijasz starszego mężczyznę z osłem. Zatrzymuje się, mówi „Salaam aleikum” (pokój z tobą). Ty odpowiadasz „Aleikum salaam”. I on zaprasza cię na herbatę z liśćmi mięty.

Nie ironicznie. Nie z ukrytym planem sprzedania ci dywanu. Po prostu – bo jesteś gościem.

Dom berberyjski - Maroko
Dom berberyjski | ID 93280731 © Sjankauskas | Dreamstime.com

Wchodzisz do domu. Prosty – gliniany podłoga, dywany, poduszki. Gospodyni stawia czajnik na ogniu. Herbata miętowa – „berberyjska whisky” – parzona według rytuału: trzy kropy. Pierwsza gorzka jak życie. Druga słodka jak miłość. Trzecia łagodna jak śmierć.

Rozmawiasz. Mimo że nie mówicie tym samym językiem – on po berberyjsku, ty po angielsku, ktoś tłumaczy na francuski. Ale uśmiech jest uniwersalny.

Trekking w okolicach Imlil – dla wprawnego turysty

Imlil to brama do Wysokiego Atlasu. Wioska na wysokości 1740 metrów to punkt startowy do Jebel Toubkal (4167 metrów) – najwyższego szczytu Afryki Północnej.

Najwyższy szczyt Afryki Północnej, Dżabal Tubkal (4167 m n.p.m.) - Maroko
Najwyższy szczyt Afryki Północnej, Dżabal Tubkal (4167 m n.p.m.) – Maroko | ID 153984434 © Lukas Hodon | Dreamstime.com

Ale nie musisz od razu zdobywać Toubkal (to 2-dniowa wyprawa dla doświadczonych). Można zacząć od:

  • Spaceru do wodospadu Imlil – 2 godziny tam i z powrotem, łatwo, spektakularny widok
  • Trekkingu do wioski Aroumd – 1,5 godziny, przez tarasy uprawne, sady orzechów włoskich
  • Przejścia przez dolinę Azzaden – 4-5 godzin, możliwość noclegu w domu berberyjskim (gîte)
  • Wejścia na przełęcz Tizi n’Tamatert (2279m) – 5-6 godzin, dla bardziej wytrwałych, widoki zapierające dech

Przewodnik? Nie obowiązkowy, ale zalecany. Kosztuje 300-500 dirhamów za dzień (120-200 złotych). Ale dzięki niemu poznasz historie, nazwy roślin, ukryte miejsca. I wsparłeś lokalną gospodarkę.

Turyści w górach Atlad w Maroku | Fot. Oleksandr Ryzhkov | depositphotos.com

Bezpieczeństwo? Stuprocentowe. Berberowie są dumni z tego, że ich góry są bezpieczne. Turyści traktowani jak święci goście. Kradzieże? Praktycznie nie istnieją. Napady? Zero. Większym zagrożeniem jest osioł, który postanowi nie iść dalej.


Rytuały, które leczą – hammam i herbata

Maroko to nie tylko miejsca – to też rytuały. Codziennie powtarzane, od pokoleń, które dają rytm życiu i koją zmysły.

Herbata miętowa – picie jako ceremonia

Parzenie herbaty miętowej w Maroku to sztuka. Broń Boże, nie wrzucasz papierowej torebki do kubka z wodą. Parzenie herbaty to ceremonia.

Maroko
ID 247566421 © Issamisslam20 | Dreamstime.com
  1. Gotowanie wody – musi być wrzątek
  2. Płukanie czajnika i szklanek – woda wrząca do czajnika, zakręcić, wylać
  3. Gunpowder tea – mocna zielona herbata chińska
  4. Świeża mięta – garść, cały bukiet
  5. Cukier – dużo. Czasem 1/3 szklanki to cukier.
  6. Nalewanie z wysokości – minimum pół metra nad szklanką, by stworzyć piankę
  7. Degustacja – gospodarz próbuje pierwszą szklankę, by upewnić się, że smak jest dobry
  8. Podanie gościom – zawsze od najstarszego lub najważniejszego

Picie trwa. Godzinę – może dłużej. Rozmawia się. Milczy. Patrzy na góry. Na ocean. To nie jest „wypić herbatę i iść”. To jest „usiąść i być”.

Hammam – oczyszczenie ciała i ducha

Hammam – tradycyjna łaźnia marokańska – to doświadczenie, którego nie da się porównać z SPA w hotelu.

Hammam - tradycyjna łaźnia marokańska
Hammam – tradycyjna łaźnia marokańska | ID 34952257 © Devy | Dreamstime.com

Wchodzisz. Para uderza jak ściana. Temperatura 40-50°C. Idziesz przez kilka pomieszczeń – każde gorętsze. Kładziesz się na marmurowej ławie. Przychodzi kobieta (dla kobiet) lub mężczyzna (dla mężczyzn) ze skórzaną rękawicą – kessa. I zaczyna cię SZOROWAĆ.

Brutalnie. Bez litości. Martwa skóra schodzi jak płatki. Ciało czerwone, rozgrzane, obolałe.

Potem – czarne mydło (savon noir) – gęste, olejiste, pachnące eukaliptusem. Wcierane w każdy centymetr ciała. Zmywane gorącą wodą.

Miska z tradycyjnym marokańskim savon beldi z lawendą
Miska z tradycyjnym marokańskim savon beldi z lawendą | ID 230204886 © Picture Partners | Dreamstime.com

I na koniec – masaż z olejkiem arganowym. Powolny, głęboki, kojący. Wychodzisz po godzinie lub dwóch. Skóra jak aksamit. Mięśnie rozluźnione. Umysł pusty. Czujesz się nowo narodzony.

Cena: 100-200 dirhamów (40-80 złotych). W tradycyjnym, lokalnym hammamie – nie w hotelu turystycznym, gdzie zapłacisz 50 euro za to samo.


Bezpieczeństwo – infrastruktura i szacunek

Maroko to jeden z najbezpieczniejszych krajów Afryki Północnej. Stabilny politycznie (monarchia konstytucyjna), nowoczesna infrastruktura, niski poziom przestępczości w porównaniu z sąsiednimi krajami.

Pociągi Al Boraq – afrykański TGV

W 2018 roku Maroko uruchomiło Al Boraq – pierwszą linię szybkich pociągów w Afryce. Łączy Tanger z Casablancą w 2 godziny 10 minut (zamiast poprzednich 4,5 godziny).

Pociąg Al Boraq - Maroko
Pociąg Al Boraq | ID 349899857 © Anouar Photography | Dreamstime.com

To nie jest już dawny rozklekotany pociąg. To nowoczesny, klimatyzowany TGV (technologia francuska). Prędkość do 320 km/h.


Maroko dla kobiet solo

Czy Maroko jest bezpieczne dla kobiet podróżujących samotnie?

Odpowiedź: tak, ale z zastrzeżeniami.

Bezpieczne miejsca:

  • Essaouira – atmosfera otwarta, artystyczna, szacunek dla przestrzeni
  • Góry Atlas – gościnność berberyjska, kobiety traktowane z szacunkiem
  • Chefchaouen (niebieskie miasto) – spokojne, małe, bezpieczne
  • Nowsze dzielnice wielkich miast (Gueliz w Marrakeszu, Ville Nouvelle w Fezie)

Miejsca wymagające ostrożności:

  • Stare medyny w Fezie, Marrakeszu – tłumy, ciasne uliczki, możliwe nagabywanie
  • Publiczny transport nocny – lepiej unikać
  • Plaże poza Essaouirą – mogą być konserwatywne, lepiej unikać bikini

Zasady:

  • Ubieraj się skromnie – przykryte ramiona i kolana (szczególnie w małych miastach)
  • Ignoruj natrętnych – nie wdawaj się w dyskusje, po prostu idź dalej
  • Zarezerwuj nocleg z wyprzedzeniem – lepiej riad z dobrymi opiniami niż szukanie na miejscu
  • Zaufaj instynktowi – jeśli coś czujesz że jest nie tak, wyjdź z sytuacji

Ogólnie: Maroko jest bezpieczniejsze niż wiele europejskich stolic. Przemoc wobec turystów jest rzadka. Główny problem to nagabywanie werbalne – frustrujące, ale nieszkodliwe.


Praktyczne wskazówki – kiedy, gdzie, co

Kiedy jechać?

Najlepsze miesiące: marzec-maj i wrzesień-listopad.

  • Wiosna (marzec-maj): Kwitną ogrody, temperatura idealna (20-25°C), mniej turystów niż latem
  • Jesień (wrzesień-listopad): Po upałach, ocean jeszcze ciepły, kolory jesienne w Atlasie
  • Lato (czerwiec-sierpień): Gorąco w miastach (35-40°C), ale Essaouira ma bryzę atlantycką (przyjemnie). Góry idealne.
  • Zima (grudzień-luty): Chłodno (10-15°C), w górach śnieg. Ale Essaouira łagodniejsza.

Gdzie spać – riady zamiast hoteli

Riad to tradycyjny marokański dom z wewnętrznym dziedzińcem (patio) i fontanną. Zbudowany wokół otwartej przestrzeni, często z tarasem na dachu.

Marokański riad
Marokański riad | ID 243014171 © Sjankauskas | Dreamstime.com

Dlaczego riad lepszy niż hotel sieciowy?

  • Autentyczność – mieszkasz w historycznym budynku, czasem z XVII-XVIII wieku
  • Intymność – większość riadów ma 5-10 pokoi, często czujesz się jak gość w prywatnym domu
  • Obsługa – właściciele (często Europejczycy, którzy zakochali się w Maroku i tam zostali) osobiście dbają o gości
  • Śniadania – świeże, domowe, podawane na tarasie
  • Cena – często tańsze niż hotele (40-100 euro za noc)

Co kupić – olej arganowy z pewnego źródła

Maroko to raj dla zakupów. Dywany, ceramika, babouche (miękkie skórzane pantofle), lampy, przyprawy. Ale uwaga: jakość jest bardzo różna. Sklepy w medynach często sprzedają towar produkowany masowo, po zawyżonych cenach.

Co warto kupić?

1. Olej arganowy – produkowany wyłącznie w Maroku, z orzechów drzewa arganowego. Ale niestety: większość olejów w sklepach to podróbki (zmieszane z olejem słonecznikowym).

Olej arganowy - Maroko
Olej arganowy | ID 149548779 © Natalya Erofeeva | Dreamstime.com

Gdzie kupić prawdziwy?

  • Kooperatywy kobiece (np. w okolicach Essaouiry) – kobiety produkują olej tradycyjnymi metodami
  • Cena realna: 150-200 dirhamów za litr (60-80 złotych)
  • Jeśli proponują Ci za 50 dirhamów – to podróbka

2. Ceramika z Safi – miasto słynące z niebiesko-białej ceramiki (50 km od Essaouiry)

3. Przyprawy – ras el hanout (mieszanka 20+ przypraw), szafran, kumin, imbir

4. Dywan berberyjski – tkane ręcznie, każdy unikalny. Ale ostro negocjuj – pierwsza cena to nierzadko 300% wartości.

Język

Oficjalne języki: arabski i berberyjski (tamazight).
Najpopularniejszy w życiu codziennym: arabski marokański (dialekt darija – różni się od arabskiego standardowego).
Drugi język: francuski – spadek po kolonializmie. W miastach większość ludzi mówi po francusku.
Angielski: W turystycznych miejscach (Marrakesz, Essaouira) – tak. W małych miastach i górach – rzadko.

Przydatne słowa:

  • Salaam aleikum – Pokój z tobą (powitanie)
  • Shukran – Dziękuję
  • Afak – Proszę
  • Besh-hal? – Ile to kosztuje?
  • La, shukran – Nie, dziękuję (najważniejsze słowo w medynach!)

Budżet

Maroko to kraj na każdy budżet.

Tani backpacker (dzień):

  • Hostel: 50-100 dirhamów (20-40 zł)
  • Jedzenie: 100 dirhamów (street food, lokalne restauracje)
  • Transport: 50 dirhamów (busy)
  • Razem: 80-100 złotych/dzień

Średnia półka (dzień):

  • Riad: 400-800 dirhamów (160-320 zł)
  • Jedzenie: 200-300 dirhamów (dwie restauracje)
  • Transport: wynajem samochodu 300 dirhamów/dzień
  • Razem: 250-400 złotych/dzień

Luksus (dzień):

  • Luksusowy riad/hotel: 2000+ dirhamów (800+ zł)
  • Fine dining: 500+ dirhamów
  • Prywatny przewodnik/kierowca: 1000 dirhamów
  • Razem: 1000+ złotych/dzień

Maroko bez pośpiechu – odkryj Maghreb, który koi

Jeśli Seszele to luksus, Namibia przestrzeń, Rwanda transformacja, Mauritius harmonia, a Botswana wizja – Maroko to autentyczność. Autentyczność, która nie została jeszcze całkowicie pożarta przez turystykę masową. Która istnieje w Essaouirze z jej atlantycką bryzą i artystycznymi duszami. W górach Atlasu, gdzie Berberowie wciąż żyją według tradycji starych jak skały.

To Maroko, które jest bezpieczne – bo opiera się na wzajemnym szacunku. Ty szanujesz lokalną kulturę (ubierasz się skromnie, nie pijesz alkoholu publicznie, mówisz „salaam aleikum”). Oni szanują twoją przestrzeń (nie nagabują, nie nękają, zapraszają z serca). I nagle – zamiast stresu – czujesz spokój. Zamiast obrony – otwartość. Zamiast turysty – czujesz się gościem.


Na niedzielę wybieramy się do RPA – to już ostatni artykuł z cyklu Afryka na każdy dzień tygodnia. A potem czeka nas jeszcze podsumowanie: Ile kosztują afrykańskie marzenia?

AFRYKA - pozostałe odcinki

Seszele – Afryka w wersji Premium

Afryka na każdy dzień tygodnia – poniedziałek Po lekturze...

Namibia – Bezkres i pustynna cisza

Afryka na każdy dzień tygodnia – wtorek en artykuł jest...

Rwanda – Afrykański Singapur

Afryka na każdy dzień tygodnia – środa en artykuł jest...

Mauritius – Więcej niż plaża

Afryka na każdy dzień tygodnia – czwartek Ten artykuł jest...

Botswana – Królestwo dzikich zwierząt

Afryka na każdy dzień tygodnia - piątek Ten artykuł jest...

RPA – wolność na czterech kółkach

Afryka na każdy dzień tygodnia – niedziela Ten artykuł jest...

Ile kosztują afrykańskie marzenia?

Afryka na każdy dzień tygodnia - ósmy dzień W cyklu...

Niezbędnik podróżnika

Czytaj więcej ...

Morze w którym się nie tonie

Tam, gdzie kończy się życie, a zaczyna magia. Wyobraź sobie miejsce, w którym powietrze...

Kawał lodu czyli lecimy na Grenlandię

Grenlandia: Dlaczego wszyscy chcą tam lecieć i co właściwie robi się na lodowej wyspie? Ostatnio...

Pokój z widokiem na Saharę

Merzouga – brama Sahary, o której nie wiedziałeś Merzouga. Trudno to wymówić. A już prawie...

Kazachstan – Nie tylko bezkresne stepy

Zatopiony las i futurystyczna stolica Wyobraź sobie jezioro, z którego dna wyrastają martwe świerki. Ich...

Mołdawia – Gdzie wino dojrzewa 80 metrów pod ziemią

Podziemne królestwa wina Wyobraź sobie, że jedziesz samochodem przez podziemne miasto. Nie metrem – normalnym...

Gruzja – Gdzie wino ma 8000 lat

Gdzie wino ma 8000 lat, a gościnność nie zna granic Wyobraź sobie kraj, w którym...

Azerbejdżan – Spotkanie orientu z futuryzmem

Azerbejdżan - gdzie Orient spotyka się z futuryzmem Wyobraź sobie miasto, gdzie średniowieczna forteca sąsiaduje...

Armenia – Pierwsze chrześcijańskie królestwo świata

Odkrywamy pierwsze chrześcijańskie królestwo świata Góra Ararat wyłaniająca się z porannej mgły, starożytne klasztory wykute...