W 80 dni dookoła świata: San Francisco – Nowy Jork
W cyklu 12 artykułów zwiedzamy świat śladami Phileasa Fogga. To zapewne niedoścignione marzenie wielu dzisiejszych podróżników. Objechać świat dookoła – niekoniecznie w 80 dni. Niezależnie od tego czy uda się to marzenie kiedyś zrealizować – taką trasę można zaplanować już dzisiaj. W tym odcinku: San Francisco – Nowy Jork. A wszystkie odcinki cyklu można znaleźć na tej stronie.
Pędząca stal – gdy Ameryka była dzika
3 grudnia 1872 roku, Oakland Station (San Francisco). Phileas Fogg wsiada do pociągu Union Pacific – Central Pacific. Przed nim 3000 mil (4800 km) przez kontynent – od Pacyfiku do Atlantyku. 7 dni walki z żywiołem, ludźmi i czasem.
To nie była przyjemna wycieczka. To była wojna o przetrwanie.
Dzień 2: Stado bizonów (Wyoming)
Pociąg pędzi przez prerie. Nagle – huk. Ziemia drży. Za oknem pojawia się stado 10 000 bizonów, gnające równolegle do torów. Zwierzęta są wszędzie – po bokach, przed pociągiem, na torach. Maszynista hamuje. Pociąg staje. Stado przechodzi przez tory przez trzy godziny. Fogg patrzy na zegarek. Minuty uciekają.
Passepartout krzyczy: „Dlaczego nie przepłoszymy ich?”
Konduktor odpowiada spokojnie: „Bo bizony mają pierwszeństwo.”
Dzisiaj: Bizonów już nie ma. Zostało 500 000 (z 60 milionów w XIX wieku). Ale mamy korki w Chicago – efekt identyczny.
Dzień 4: Napad Siuksów (Nebraska)
Pociąg przyspiesza przez Wielkie Równiny. Nagle – strzały. Grupa Siuksów atakuje pociąg, protestując przeciwko kolonizacji ich ziemi. Walka na dachu wagonu. Passepartout jest porwany przez Indian. Fogg organizuje akcję ratunkową z żołnierzami z pobliskiego fortu. Passepartout zostaje uratowany, ale pociąg odjeżdża bez nich. Stracili pół dnia.
Dzisiaj: Siuksowie żyją w rezerwatach. Nie atakują pociągów. Ale historia ich krzywdy wciąż boli.
Dzień 6: Most Medicine Bow (Wyoming)
Pociąg dociera do mostu nad rozlewiskiem Medicine Bow. Most jest uszkodzony – groźba zawalenia. Maszynista proponuje szaleństwo: przejechać z pełną prędkością – rozpęd utrzyma pociąg w powietrzu, zanim most runie. Fogg się zgadza. Pociąg przyspiesza do 100 km/h i… przeskakuje. Most wali się za nimi.
Dzisiaj: Infrastruktura jest lepsza. Ale ryzyko Fogga było realne.
Dzień 7: Zamieć śnieżna (Iowa-Illinois)
Pociąg wjeżdża w śnieżycę. Tory zaśnieżone. Pociąg staje. Temperatura -20°C. Maszynista mówi: „Jeśli nie rozpalimy kotłów, zamarzniemy.”
Problem? Skończył się węgiel.
Rozwiązanie? Spalić drewno z wagonu. Ławki, ściany, podłogi – wszystko ląduje w piecu. Pociąg zamienia się w stalowy szkielet, ale dociera do Chicago.
To była Ameryka Fogga: Dzika, niebezpieczna, nieubłagana. Ale do przejechania.
Wariant „classic” – Amtrak California Zephyr (pociąg 2026)
Najpiękniejsza trasa kolejowa USA
Dziś kolej transkontynentalna wciąż istnieje. Nazywa się Amtrak California Zephyr i łączy Emeryville (San Francisco Bay) z Chicago (2438 mil = 3924 km). Potem przesiadka na Lake Shore Limited lub Cardinal do Nowego Jorku.

Czas: 3,5 dnia (52 godziny Emeryville-Chicago + 19 godzin Chicago-Nowy Jork)
Koszt: 800-2000 PLN (coach) do 4000-8000 PLN (roomette/bedroom z pościelą i prysznicem)
Trasa – Przez serce Ameryki
Dzień 1: Emeryville → Sacramento → Sierra Nevada
Pociąg wspina się w góry. Za oknem: gigantyczne sekwoje, jezioro Donner (gdzie w 1846 pionierzy przeżyli kanibalizmem), tunele i mosty. Wagony Observation Car mają panoramiczne okna – sufit też jest ze szkła.

Dzień 2: Reno (Nevada) → Salt Lake City (Utah) → Góry Skaliste (Colorado)
Przejazd przez pustynię Nevada (tutaj testowali bombę atomową), potem wjazd w Góry Skaliste – szczyty 4000 metrów, kaniony, rzeki. Najpiękniejszy odcinek – przełęcz Moffat Tunnel (10 km tunelu pod Continental Divide).

Dzień 3: Denver → Prerie (Nebraska, Iowa) → Chicago
Płaskie pola kukurydzy, farmy, małe miasteczka. Monotonia? Tak. Ale hipnotyzująca – krajobraz jak ocean, tylko zielony.

Życie w pociągu – slow travel po amerykańsku
W pociągu siedzisz wiele godzin dziennie. Razem z Tobą podróżują: emerytowani nauczyciele z Ohio, młode pary w podróży poślubnej, fotograf z Japonii. Wszyscy patrzą przez okno, rozmawiają, dzielą się wrażeniami. I przekąskami.

Wagon restauracyjny: Śniadanie (pancakes, jajecznica), lunch (burger, salad), kolacja (steak, fish). Nie jest wybitnie, ale jest autentycznie amerykańskie.

Nocą: Pociąg dudni przez prerie. Budzisz się w środku Nebraski, patrzysz przez okno – gwiazdy nad równinami. Zero świateł. To wciąż Dziki Zachód.
Podsumowanie pociągu
Za: Widoki, romantyzm, slow travel, spotkania z ludźmi
Przeciw: Czas (4 dni), opóźnienia (średnio 2-4h przez całą trasę), brak bizonów (żal)
Wariant „freedom” – Great American Road Trip (4500 km asfaltu)
Mustang, szosa i wolność
Jeśli chcesz poczuć wolność, której Fogg nigdy nie miał, musisz wynająć samochód. Najlepiej Ford Mustang (klasyka) lub Rivian R1T (elektryczny pick-up przyszłości).

Trasa: San Francisco → Route 66 / Lincoln Highway → Chicago → Nowy Jork
Czas: 7-10 dni (zależy, ile razy zjedziesz z głównej trasy)
Koszt: 1500-3000 PLN (wynajem) + 2000-4000 PLN (benzyna/ładowanie + noclegi)
Przez kultowe szlaki
Route 66 (częściowo zachowana): Chicago → Los Angeles, ale można jechać w odwrotną stronę.

Po drodze mijasz:
- Diners z lat 50. (chromowane lady, neon „OPEN 24h”)
- Motele z epoki (Wigwam Village – pokoje w kształcie tipi)
- Miasteczka-duchy (Oatman, Arizona – osły chodzą ulicami)
Lincoln Highway I-80 (pierwsza droga transkontynentalna, 1913): San Francisco → Nowy Jork. Mniej turystyczna, bardziej autentyczna.

Po drodze mijasz:
- Wielki Kanion (zjazd 200 km na południe) – przepaść 1800 metrów głębokości
- Monument Valley (Utah/Arizona) – czerwone skały jak z westernu
- Mount Rushmore (Południowa Dakota) – twarze prezydentów w skale
- Nieskończone pola kukurydzy (Iowa, Illinois) – faktycznie nieskończone
Muzyka drogi
Włączasz radio. Słyszysz:
- Country (w Teksasie, Wyoming)
- Blues (w Chicago)
- Rock (wszędzie)
Albo płytę: Born to Run (Bruce Springsteen), Life is a Highway (Tom Cochrane), Take It Easy (Eagles).
Uczucie: Jesteś wolny. Nie gonisz czasu. Jedziesz, gdzie chcesz. To jest dokładnie odwrotność Fogga – on był więźniem harmonogramu, Ty jesteś panem swojej drogi.
Wyzwanie
4500 km to 50-60 godzin czystej jazdy. Jeśli jedziesz 7-8h dziennie = 7-8 dni. Ale:
- Każde zboczenie z trasy (Wielki Kanion, Monument Valley, Chicago) = +1 dzień
- Zmęczenie (prowadzenie w USA to nie żart – wszędzie jest daleko)
- Samotność (jeśli jedziesz sam, po 5 dniu zaczynasz rozmawiać z dashboard)
Pytanie: Czy 80 dni to dość, by przeżyć Amerykę i nie zwariować za kółkiem? Tak. Ale tylko jeśli nie gonisz Fogga.
Wariant „speed” – na skrzydłach przez kontynent (samolot)
5,5 godziny i jesteś na miejscu
Lot: San Francisco (SFO) → Nowy Jork (JFK/EWR)
Czas: 5 godzin 30 minut
Koszt: 1000-3000 PLN
Linie: United, American, Delta, JetBlue
Fogg walczył 7 dni. Ty lecisz w czasie jednego lunchu.
Co tracisz?
Lecąc nad Ameryką, mijasz:
- Sierra Nevada – nie widzisz, bo chmury
- Góry Skaliste – w oddali, małe jak klocki Lego
- Wielkie Równiny – szachownica pól, nudna z góry
- Chicago – nie lądujesz, więc nie widzisz skyline
- Appalachy – zielone wzgórza, które znikają w parę minut
Efekt: Przeskakujesz przez „flyover country” – termin używany przez mieszkańców wybrzeży na opisanie środkowej Ameryki („lecisz nad tym, nie zatrzymujesz się”).
Co pamiętasz? Film, którego oglądałeś. Przekąskę, której jadłeś. Jet lag. Fogg powiedziałby: „Oszczędziłeś 6 dni. Co z nimi zrobisz?”
Porównanie strategiczne – trzy drogi przez kontynent
| Kryterium | Amtrak (Pociąg) | Road Trip (Samochód) | Samolot |
|---|---|---|---|
| Czas podróży | 3,5-4 dni | 7-10 dni | 5,5 godzin |
| Koszt | 800-8000 PLN | 3500-7000 PLN | 1000-3000 PLN |
| Ślad węglowy | 50-80 kg CO₂ | 400-600 kg CO₂ | 700-900 kg CO₂ |
| Widoki | 10/10 (panoramiczne okna) | 9/10 (zależy gdzie jedziesz) | 2/10 (chmury) |
| Wolność | 3/10 (rozkład jazdy) | 10/10 (jedziesz gdzie chcesz) | 1/10 (siedzisz w fotelu) |
| Romantyzm | 9/10 (jak w filmie) | 8/10 (freedom!) | 1/10 (sterylnie) |
| Spotkania z ludźmi | 8/10 (wagon obserwacyjny) | 5/10 (diners, motele) | 2/10 (gawęda z sąsiadem) |
| Czy Fogg by pochwalił? | Tak (tradycja) | Nie (za wolno) | Tak (efektywność) |
Nowy Jork – ostatni bastion przed finałem
11 grudnia 1872: Dramat na nabrzeżu
Phileas Fogg dociera do Nowego Jorku 11 grudnia wieczorem. Ma złapać parowiec „China” do Liverpoolu, który odpływa 12 grudnia o 9:00. Ale pociąg spóźnił się o kilka godzin (stado bizonów, napad Indian, zamieć). Fogg biegnie do portu. Za późno. „China” odpłynęła 45 minut wcześniej.
Uczucie: Rozpacz. Był tak blisko. Pozostało 9 dni do deadline’u (21 grudnia, godzina 20:45 w Reform Club). Następny regularny statek? Za 3 dni. To za późno.
Rozwiązanie: Fogg wyczarterowuje „Henriettę”, mały parowiec towarowy, za absurdalnie wysoką kwotę. Kapitan płynie do Bordeaux, Fogg płaci mu 2000 funtów (250 000 funtów dzisiaj), by zmienił kurs na Liverpool. W połowie Atlantyku kończy się węgiel – palą drewnem, meblami, masztami (tak, zniszczyli statek, byle dotrzeć na czas).
Rok 2026: Co czujesz, gdy Twój samolot odlatuje bez Ciebie?
Współczesny odpowiednik: Spóźniasz się na lot do Londynu z JFK. Check-in zamknięty 10 minut temu. Widzisz swój samolot przez okno terminala – właśnie kołuje.
Uczucie: Panika. Złość. Bezradność.
Rozwiązanie: Kupujesz bilet na następny lot (może za 3x więcej). Albo lecisz przez Dublina. Albo wyczarterowujesz prywatny odrzutowiec (jeśli masz 200 000 złotych).
Gonić wynik czy cieszyć się drogą
Ameryka to etap, w którym musisz zdecydować:
Opcja A: Gonisz wynik Fogga. Lecisz samolotem (5,5h), oszczędzasz 6 dni, masz szansę dotrzeć do Londynu w 80 dni lub mniej.
Opcja B: Cieszysz się wolnością. Jedziesz samochodem 10 dni, widzisz Wielki Kanion, Monument Valley, śpisz w motelach przy Route 66. Nie zdążysz powtórzyć wyniku Fogga, ale przeżyjesz coś, czego on nigdy nie przeżył – wolność wyboru.
Fogg nie miał tego dylematu. On musiał gonić. Ty nie musisz.
Co dalej?

Docieramy do Nowego Jorku. Przed nami ostatni odcinek: przez Atlantyk do Londynu. 9 dni na przeprawę. Fogg walczył z zimowym sztormem. My musimy zdecydować: samolotem w 7 godzin czy statkiem przez tydzień?
W kolejnym, finałowym odcinku: Ostatni sprint przez Atlantyk. Czy 80. dzień kończy się w Londynie? Wielkie podsumowanie kosztów, emocji i lekcji z naszej podróży dookoła świata. Czy powtórzyliśmy wyczyn Fogga? I czy to w ogóle było ważne?
Statek (lub samolot) czeka. To ostatni etap. Finał zbliża się.
Artykuł jest częścią cyklu “W 80 dni dookoła świata”. Wszystkie odcinki znajdziecie na tej stronie.