W 80 dni dookoła świata: Londyn – Suez
W cyklu 12 artykułów zwiedzamy świat śladami Phileasa Fogga. To zapewne niedoścignione marzenie wielu dzisiejszych podróżników. Objechać świat dookoła – niekoniecznie w 80 dni. Niezależnie od tego czy uda się to marzenie kiedyś zrealizować – taką trasę można zaplanować już dzisiaj. W tym odcinku: Londyn – Suez. A wszystkie odcinki cyklu można znaleźć na tej stronie.
Dzwonek dzwoni – pociąg odjeżdża
2 października 1872 roku, godzina 20:45. W londyńskim Reform Club bije dzwonek. Phileas Fogg, ze swoją charakterystyczną flegmą, wstaje od stołu do whista, żegna się z kompanami i udaje się na stację Charing Cross. O 20:55 wsiada do pociągu Dover Mail. Zakład rozpoczęty. 80 dni odliczania.
154 lata później, my – współcześni naśladowcy Fogga – stoimy na peronie London St Pancras International. Eurostar do Paryża odjeżdża za 15 minut. W kieszeni bilety, w głowie pytanie fundamentalne: Czy w 2026 roku można dotrzeć do bram Azji wyłącznie drogą lądową? Czy duch Fogga przetrwa konfrontację z rzeczywistością tanich lotów i pięciogodzinnych przeskoków przez kontynenty? Przekonajmy się.
Wariant „classic” – droga długa i piękna
Filozofia Slow Travel
Zacznijmy od puryzmów. Jeśli chcemy naprawdę poczuć, czym był ten zakład, musimy zrezygnować z samolotu. Współcześnie nazywa się to Slow Travel – ruchem sprzeciwu wobec turystyki „lotnisko-hotel-lotnisko”. Chodzi o to, by podróż była celem samym w sobie, a nie tylko przemieszczaniem się między punktami A i B.
Fogg jechał pociągiem i płynął parowcem. My będziemy starali się powtórzyć tą trasę, nie zahaczając o żadne lotnisko. Oto jak to wygląda w 2026 roku.
Londyn → Paryż: Eurostar (2h 15min)

Wyruszamy z London St Pancras – tej samej stacji, z której część połączeń kolejowych mogła mieć początek również w czasach Fogga (choć wtedy budynek był jeszcze w budowie, otwarty został w 1868). Eurostar – super ekspres przez tunel pod La Manche. Dwie godziny i piętnaście minut i jesteś w Gare du Nord. Fogg potrzebował 7 godzin (Dover → Calais promem, potem pociąg).
Koszt: Od 120 złotych (promocja) do 600 złotych (ostatnia chwila).
Ślad węglowy: 6 kg CO₂ (dla porównania: lot to około 50 kg).
Paryż → Mediolan/Turyn: TGV/Frecciarossa (7h)

Kolacja w Paryżu? Proszę bardzo. Croissant na śniadanie? Bez problemu. Wieczorem wsiadasz do TGV Lyria (Paryż-Mediolan) lub Frecciarossa (przez Lyon i Mont Cenis). Wjeżdżasz w Alpy, mijasz jeziora, budzisz się we Włoszech.
Koszt: 300-600 złotych.
Ślad węglowy: 12 kg CO₂.
Mediolan/Turyn → Bari: Frecciarossa (5-6h)

Szybka kolej przez półwysep Apeniński. Mediolan, Bolonia, Ankona, Bari. Widzisz Adriatyk, czujesz Południe. Kawa w Bari to już inna kawa – espresso gęste jak miód, prawdziwie włoskie.
Koszt: 250-400 złotych.
Bari → Grecja: Prom (10-12h)

Tu zaczyna się problem. W XIX wieku parowce P&O łączyły Brindisi z portami greckimi i dalej z Aleksandrią. Dziś? Brak jest regularnych promów pasażerskich z Włoch do Egiptu. Zero. Nic. Najbliższe połączenie to prom z Bari do Patras (Grecja) lub Igoumenitsy.
Wybieramy Minoan Lines lub Superfast Ferries – noc na promie, kabina z widokiem na morze. Budzisz się w Grecji.
Koszt: 400-800 złotych (kabina, posiłki).
Ślad węglowy: 30 kg CO₂.
Grecja → Egipt: Tu się robi trudno
I tu jest pies pogrzebany. Nie ma regularnego promu z Grecji do Egiptu. Teoretycznie istnieją nieliczne rejsy z Krety lub Rodos do Aleksandrii, ale to opcje sezonowe, często zawieszane. Co pozostaje?
Opcja A: Frachtowiec
Możesz kupić miejsce na statku towarowym (około 100 USD dziennie, 3-5 dni rejsu). To ekstremalna opcja – spartańskie warunki, brak rozrywki, ale autentyczne jak diabli.

Opcja B: Rejs rejsowy
Statki wycieczkowe (np. MSC, Costa) czasem oferują trasy Grecja-Cypr-Izrael-Egipt. Problem: zajmuje to 7-10 dni i kosztuje 3000-5000 złotych.
Opcja C: Przez Turcję
Prom z Grecji do Izmiru (Turcja), potem autobus/pociąg przez Anatolię do granicy syryjskiej… ale to geopolityczne szaleństwo w 2026 roku (konflikty i niestabilność całego regionu).
Realistyczna opcja: Lot z Aten do Kairu (3h, 600-1200 złotych), potem pociąg/auto do Suezu. Smutna prawda: bez samolotu dotarcie do Egiptu graniczy z cudem logistycznym.
Podsumowanie Wariantu „classic”
Czas: 5-7 dni (z lotem Ateny-Kair) lub 10-14 dni (z frachtowcem/rejsem).
Koszt: 3000-6000 złotych.
Ślad węglowy: 150-200 kg CO₂ (z lotem) lub 250-350 kg CO₂ (bez lotu).
Poziom przygody: 9/10 – seks, drugs and rock’n’roll? Bez seksu, narkotyków i muzyki, ale z wieloma niespodziankami.
Walory: Kolacja w Paryżu, kawa w Bari, wschód słońca nad Adriatykiem, rozmowy z kapitanem frachtowca. To, co Fogg przeżywał przez 7 dni, ty przeżywasz przez całe 10 dni – ale zapamiętujesz to długo.
Wariant „speed” – gdy czas goni
Londyn → Kair: British Airways / EgyptAir (ok. 5h)
To zderzenie z brutalnością XXI wieku. British Airways leci z Heathrow do Kairu non-stop: 5 godzin. EgyptAir z Gatwick: 5 godzin 15 minut. Podczas gdy „dzisiejszy Fogg” na promie dopiero mija wybrzeża Kalabrii, ty już zjadiłeś kolację pod piramidami.

Koszt: 800-2000 złotych (zależnie od daty).
Ślad węglowy: 450 kg CO₂.
Poziom przygody: 2/10 – czytasz książkę, śpisz, lądujecie.
Kair → Suez: Ostatni krok (2-3h)

Z lotniska w Kairze do Suezu masz 140 km. Opcje:
- Pociąg: Egipskie koleje (ENR) kursują z Kairu do Ismailia i Suezu. Powolne (3h), tanie (30 złotych), autentyczne. Fogg by to docenił.
- Prywatny kierowca: Uber/Careem – 2 godziny, 200-300 złotych. Szybko, wygodnie, zero przygody.
Stajesz nad brzegiem Kanału Sueskiego. Dokładnie tam, gdzie detektyw Fix wypatrywał parowca „Mongolia”. Tyle że zamiast 7 dni podróży z Londynu, trwało to… 8 godzin.

Podsumowanie Wariantu „speed”
Czas: 8-10 godzin.
Koszt: 1000-2500 złotych.
Ślad węglowy: 450-500 kg CO₂.
Poziom przygody: 2/10 – efektywne, ale… sterylne.
Porównanie: classic vs speed
| Kryterium | Wariant „classic” (bez samolotu) | Wariant „speed” (samolot) |
|---|---|---|
| Czas podróży | 5-14 dni | 8-10 godzin |
| Koszt | 3000-6000 PLN | 1000-2500 PLN |
| Ślad węglowy | 150-350 kg CO₂ | 450-500 kg CO₂ |
| Poziom stresu | Wysoki (logistyka, niepewność) | Niski (rutyna) |
| Poziom przygody | 9/10 | 2/10 |
| Pamiętasz to za rok? | Tak, każdy szczegół | Niewiele |
Dzisiejszy Kanał Sueski
Gdy Phileas Fogg przepływał przez Kanał Sueski w 1872 roku, ten miał zaledwie 3 lata. Był wąski (58 metrów), płytki (8 metrów), a parowce musiały płynąć powoli, często nocą czekając na światło dzienne.
Dziś? Kanał ma 205 metrów szerokości na większości odcinka, 24 metry głębokości, i przepływa przez niego 50-60 statków dziennie – gigantyczne kontenerowce, tankowce, statki pasażerskie. Fogg byłby zdruzgotany skalą. „Mongolia” miała 100 metrów długości. Współczesne kontenerowce? 400 metrów. To jak porównać osobówkę z ciężarówką.
Inna rzecz: Fogg płynął za darmo (miał bilet pakietowy P&O). Dziś opłata za przepłynięcie kanału dla statku? 200 000 – 700 000 dolarów. Jeden rejs.
Co tracimy wybierając drogę na skróty
Odpowiedź jest prosta: wszystko, co nie jest celem, a procesem.
Fogg, mając do dyspozycji British Airways, nigdy by nie poznał Passepartout (spotkali się w Paryżu). Nie znalazłby Audy (uratował ją w Indiach, do których dopiero płyniemy). Nie przeżyłby żadnej przygody, bo przygody zdarzają się między punktami A i B, nie w samych punktach docelowych.
Wybierając samolot, tracimy:
- Rozmowy z przypadkowymi ludźmi na promie
- Smak kawy w Bari o 6 rano
- Widok Alp z okna TGV
- Uczucie, że świat jest wielki, a ty mały
Ale zyskujemy czas. I to jest pytanie do każdego z nas: co zrobisz z zaoszczędzonymi 6 dniami?
Co dalej?
Stoimy w Suezie. Przed nami wrota Azji. W kolejnym odcinku: Przez piaski i fale – jak pokonać Morze Czerwone i Ocean Indyjski bez dania się zwariować? Fogg płynął 13 dni z Suezu do Bombaju. Czy da się dziś dotrzeć drogą morską? I co z tymi piratami somalijskimi?

Odpływamy do Bombaju. Przygotuj aviomarin.
Artykuł jest częścią cyklu “W 80 dni dookoła świata”. Wszystkie odcinki znajdziecie na tej stronie.